Wielka sobota, wieczór czas na przeświateczne
przemyślenia dotyczące drogi życiowej z zakrętami.
Dlaczego tak się dzieje że ciągle nie potrafię
zamknąć pewnego etapu w swoim życiu ?
Pewnie nikt mi na to nie odpowie ................
cóż czas coś z tym zrobić .......
Droga z zakrętami no cóż fajnie brzmi.
Całe moje życie tak wygląda zakret za zakrętem tylko patrzeć kiedy z niego wypadnę.
Chyba już dawno wypadłam tylko jakoś próbuję to maskować przed samą sobą.
Dokładnie 2 lata temu po nieudanym pomyśle aby skończyć ze sobą wybrałam się
do psychiatry, bo nie widziałam żadnej pomocy ze strony osób bliskich.
Została postawiona diagnoza: "zaburzenia depresyjno-lękowe F43"
Przeszłam kilku miesięczna terapię indywidualną i łykałam garściami tabletki
aby wrócić do dawnej siebie, aby być taką jak byłam kiedyś.
Niestey mój problem w domu z partnerem i firmą prowadzoną przeze mnie ciagle
się pogłębiał, nie potrafilismy znaleść rozwiązania.
A mój umysł zaczął mi płatać coraz większe figle.
Czułam się źle, fatalnie, okropnie, traciłam kontakt z rodzina, dziećmi. wracając
z pracy brałam koc i chciałam tylko spać aby nie myśleć o problemach.
Bałam się wszystkiego, nie mogłam nic załatwić w urzędach bez uczucia paniki,
bałam się jeżdzić samochodem, czułam że moja reakcja jest bardzo spowolniona
ale to pewnie po lekach.
Aż w końcu Pani doktor uznała że powinna mnie skierować na oddział dzienny
psychiatryczny aby na codziennych spotkaniach z psychologami dojść do siebie.
Jak sie czułam wtedy ???? jak bezwartościowy śmieć przeszkadzający w domu.
Nikogo nie obchodziło co ja czuję, dlaczego tak się chowam przed życiem i ludzmi
co takiego się stało że udałam się po pomoc do psychiatry.
Chyba najbardziej skrzywdziłam i zawiodłam swoich rodziców kiedy powiedziałam
im że będę chodziła przez 3 miesiace na terapię bo nie radzę sobie ze sobą, emocjami
i problemami w pracy.
Oddział dzienny wspominam bardzo dobrze, inaczej zaczęłam postrzegać moje życie
moje zachowanie,zachowanie mojego partnera.
Będąc na oddziale dziennym byłam prze 3-miesiace na chorobowym, potem przeszłam
zabieg kolana, rehabilitacja i wreszcie zamknęłam swą nieszczęsną działalność.
A w między czasie mój partner powiedział: "wiesz co ja na razie się wyprowadzę
do rodziców aż dojdziesz trochę do siebie i się uspokoisz"
I tak minęło już 14 miesięcy .............
Życie toczy się dalej a ja próbuję jakoś się pozbierać.
W zeszłym roku odstawiłam całkowicie leki na jakieś 5 miesięcy i było oki, ale po
jakims czasie wszystko zaczęło wracać na nowo.
Nie mogłam nawet przespać całej nocy spokojnie, zrywałam się mokra i z lękiem
co godzinę.Taka męczarnia nie ma sensu, więc udałam się ponownie do lekarza.
Wróciłam na nowo na terapię i ponownie biorę leki, które chyba będą ze mną juz
całe życie.
"Leki stosunkowo szybko poprawiają samopoczucie, jadnak po ich
odstawieniu, w przypadku wystawienia na bardziej stresujący bodzieć,
organizm chorego nie potrafi sobie z nim poradzić. Wówczas depresja znowu
daje o sobie znać." - własnie taką informację otrzymałam od Pani doktor w miesiącu
lutym gdy byłam na kontroli.
Dlaczego tu się zjawiłam ????? nie wiem ............
Dostałam taka wskazówkęna psychoterapii że mam potencjał do pisania
więc może powinnam zacząć pisać coś w rodzaju dziennika
Jeszcze na dzień dzisiejszy nie wiem........ ale być może przelanie tego co czuję
"na papier" da mi jakąś wewnętrzna ulgę ? być może coś się zmieni ..............

Mam nadzieje, że prowadzenie bloga choć trochę Ci ulży. Mi to pomaga, bo mam problem z rozmawianiem, wyrzucaniem z siebie..a pisać lubię i tak jest po prostu łatwiej..
OdpowiedzUsuńTeż tak myślę,zaczęłam go pisać po wizycie u psychoterapeutki
OdpowiedzUsuńpowiedziała że mam potencjał do pisania a przy okazji
może mi to pomóc - więc próbuje ........