Jak dobrze że te świeta sie już kończą ..............
Cały poprzedni tydzień pracując czekałam na te dni bo są wolne od pracy, bo miałam chęć już odpocząć.
Nie sądziłam jednak że właśnie 2 dzień świąt spędzę w łóżku, leżąc i zastanawiając się nad soba.
Dobrze że mam jeszcze córkę w domu, która często mi pomaga w trudnych chwilach.
Jej chyba najbardziej mi żal, bo sprawiam jej przykrość swoja niemocą ......................
jest mi wstyd i znowu to robię - obwiniam siebie za to że nie potrafię wygrać bitwy z chorobą
ale niestety ona chyba jest silniejsza ode mnie .......
Teraz sobie powtarzam że to tylko jedna z wielu przegranych bitew a gdzie tam jeszcze do końca wojny ?
Człowiek zdołowany nie ma woli walki, coś odbiera mu ta chęć wygranej.
Nie lubie sie tak czuć, rozklejam się i nie potrafie nad tym zapanować.
Nigdy nie sądziłam że będę walczyć z "czymś co siedzi w mojej głowie" a jednak
muszę przyznać że przeciwnik jest dużo silniejszy ode mnie.
Walcząc z człowiekiem dałabym radę zapewne, tak czuję ale nie z "jakąś duchową siłą"
zreszta nie wiem jak to nazwać .....
Nie lubię się tak paskudnie czuć.
Nie chcę więcej mieć takich ponurych dni
Ja chcę wrócić do takiej jak byłam kiedyś " radosna, usmiechnięta, zawsze pomocna
innym a teraz co sie ze mną dzieje????
sama potrzebuję pomocy .......... ale osoby, którą chyba jeszcze kocham nie ma przy mnie,
tak poprostu odszedł ........... w trudnych chwilach mnie zostawił, więc chyba to nie była
miłośc z jego strony?
Jak można komuś mówić że sie go kocha i zostawić z dnia na dzień ?????
nie potrafię tego zrozumieć???
dlaczego? za co? co takiego złego zrobiłam, że zycie mi kłody rzuca ?
Być może tak miało być, wszystko czasem sie kończy i wypala...........
Te pytania bez odpowiedzi chyba będa mnie nachodzić całe życie.
Dziś czuję się taka wyczerpana tym dniem, pokonana w bitwie bo ta wojna
będzie jeszcze sporo czasu trwała, może i całe życie ???? z przerwami ........
*******
*******
*******
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz