Z zabawy wróciłyśmy około 24.00 bawiłyśmy się świetnie.
Właśnie tego było mi potrzeba od dłuższego czasu.
Szaleństwa..............żartów ............. poprostu super zabawy na parkiecie.
Jak przyjechałyśmy to cała sala już była przepełniona po brzegi ale co to dla nas
za przeszkoda, żadna bo na wyskoki na parkiecie zawsze znajdzie się jeszcze jakieś
miejsce.
Mamy z koleżanka takie szczęście że tylko pierwsze dwa utwory bawimy się same w kółku
a potem to nie możemy się opędzić od chętnych.
Może trochę pyszałkowato zabrzmiało ale tak jest zawsze.
Humor dopisywał mi jakieś 2 godziny a później coś we mnie pękło.......
Nagle myślami odleciałam daleko stąd, podziękowałam partnerowi za taniec w połowie
piosenki, mówiąc że boli mnie noga i muszę iść uśiąść.
Siedział że mną przez chwilę i próbował mnie rozbawić ale powiedziałam że szkoda jego czasu, niech idzie się bawić bo ja naprawdę mam dość i chcę być sama.
Poszedł......... uf co za ulga. Dlaczego facetowi trzeba mówić DRUKOWANYMI LITERAMI aby zrozumiał że nie jest mile widziany, czy oni maja mniej zwojów myślowych niż my kobiety?
chyba tak bo inaczej dawno dał by mi spokój.
Nie wiem dlaczego i skąd ten nagły spadek nastroju ......... Chciałam tylko siedzieć i popatrzeć
na ludzi bawiących się na parkiecie.
Dawno nie zdarzyło się tak na żadnej imprezie, abym w srodku zabawy straciła zapał i ochotę na cokolwiek.
Być może to wina mojej depresji ??? nie wiem ale nie mogłam pokonać tej zmiany nastroju.
Moja koleżanka za to bawiła się wyśmienicie, może dlatego że wypiła ze 2 piwa, tak się rozkręciła?
Nie chciałam jej psuć udanej zabawy i przesiedziałam kilka utworów aby ona mogła się wytańczyć.
W sumie mogę powiedzieć że miło spędziłam wieczór i zapewne zamierzamy to powtórzyć za 2 tygodnie w większej grupce znajomych.
Jak najczęściej wychodź na takie wypady :) :) Aż w końcu całą noc przetańczysz bez smutków :)
OdpowiedzUsuń